Facebook jest moim zdaniem jednym z pierwszych (jeśli nie pierwszym) narzędziem, które pozwala na skuteczne i łatwe promowanie Ciebie w gronie osób otaczających. Kluczem do tego jest możliwość ograniczania grupy odbiorców, którzy widzą Twoje wiadomości na wallu. W ten sposób możesz bardzo ściśle targetować wysyłane wiadomości, tak by trafiały tylko do osób dla których będą interesujące.
Korzyści z takiego potraktowania Facebooka jest mnóstwo. Wystarczy prześledzić jak takie zachowanie będzie widoczne z punktu widzenia naszych znajomych:
Jest to zatem przeniesienie do internetu naturalnego mechanizmu ograniczania informacji na nasz temat do konkretnego grona.
Jeśli chcesz zacząć “targetować” swoje wiadomości na Facebooku, zacznij od pogrupowania swoich znajomych w logiczne kategorie, pod kątem informacji, które chciałbyś do tych osób wysyłać np.:
Gdy utworzysz już kategorię i przypiszesz do nich odpowiednie osoby, możesz zacząć publikować na Facebooku więcej, bardziej dokładnych wiadomości – bez obawy, że przeczyta je ktoś niepowołany lub, że zostaniesz zbanowany z czyjegoś walla z powodu nadmiaru informacji.
Zabawne wideo nawiązujące do tematu:
Delicious to serwis mający na celu zastąpić tradycyjne zakładki (bookmarks). Daje on do dyspozycji wiele ficzerów, które nie są obecne w zwykłych “przeglądarkowych” bookmarkach. Powodują one, że tworzenie zakładek jest łatwiejsze i bardziej przydatne. Oto ficzery, które są moim zdaniem najbardziej istotne:
Moją ulubioną funkcjonalnością w Delicious jest poczta wewnętrzna. W Delicious możesz wysyłać zakładki/linki do swoich znajomych. Jest to świetny ficzer ze względu na szybkość działania. Wysłanie linka to 3 szybkie kliki myszą + wybranie znajomych z listy.
Dla mnie jest to przełomowa funkcjonalność. Wcześniej rzadko wysyłałem linki. Wysiłek z tym związany często przerastał odnoszoną korzyść. W tym momencie wysyłam kilka linków tygodniowo. Gdy moja lista znajomych w Delicious urośnie, będę prawdopodobnie wysyłał jeszcze więcej.
W Delicious zamiast katalogów są tagi. Mimo, że na początku obawiałem się ich, okazały się być bardzo funkcjonalne. Katalogi w przeglądarce mają liczne wady. Trzeba je utworzyć i zorganizować. Dbać o porządek, interweniować gdy jakiś katalog się przepełnia. Dla osób, które mają dużo zakładek, mogą być to zauważalne niedogodności.
Tagi w dużej mierze rozwiązują te problemy. Wystarczy każdy dodawany link oznaczyć jak największą liczbą tagów. Delicious pomaga w tym poprzez sugestie. O dziwo taki system sprawdza się dobrze. Powstaje niewielki chaos. Jednak mimo tego odnalezienie zakładki o którą nam chodzi nie sprawia trudności.
Każdą zakładkę określasz jako prywatną lub publiczną. Zakładki, które są publiczne, są dostępne dla każdego. Jest to przydatne np. w społecznościach profesjonalistów. Zamiast tłumaczyć zagadnienia, dajesz zainteresowanym linki do konkretnych tagów w swoim Delicious.
Delicious zmienia Twoje podejście do zakładek. Dodawanie zakładek jest szybkie. Odszukiwanie również, nawet gdy ma się ich dużo. Dzięki temu możesz dodawać do zakładek praktycznie wszystko. Znacznie ułatwia to odnajdywanie odwiedzonych kiedyś stron. Zatem: dobry artykuł – do zakładek, przydatny tutorial – do zakładek, ciekawy blog – do zakładek.
Delicious potrafi się integrować z przeglądarkami. Np. wtyczka do Firefox “podmienia” stare zakładki na Delicious. To dobra wiadomość dla osób, które przyzwyczaiły się do starego sposobu zakładkowania.
Delicious pozwala na wyszukiwanie poprzez wpisywanie ogólnych fraz. W Google wpisanie fraz typu “flash game” czy “python” doprowadzi do dobrze wypozycjonowanej “papki”. Delicious zwraca na tego typu frazy linki, których używa bardzo dużo osób. Przekłada się to najczęściej na ich wysoką jakość. Oczywiście przy normalnym wyszukiwaniu nadal wygrywa Google.
Delicious to niezła armata. Jeśli tylko znajdziesz sposób by ją dobrze wykorzystać, będzie Ci służyć.
]]>
Od jakiegoś czasu uczę się programować w Pythonie z wykorzystaniem Django. Pierwsze wrażenia – oszałamiające. Do tej pory programując w wielu językach, wiedziałem, że jest coś z nimi nie tak, ale nie wiedziałem dokładnie co. Teraz już wiem!
Myślę, że tysiące studentów ucząc się nowego języka zadawało setki razy pytanie: “dlaczego autor nie zrobił tego tak aby MI było wygodnie”?
Ucząc się kolejnych języków miewałem często wrażenie, że: “ten język widział jeszcze dinozaury” (Pascal, C++) lub “ten język napisał pewnie jakiś student na pracę zaliczeniową” (PHP), albo też “ten język ma dobrych kolegów, którzy widzieli dinozaury” (Java).
Problem tak naprawdę polega na tym, że języki te nie były projektowane tak by być wygodnymi dla programistów, tylko z jakichś innych pobudek. Z tego powodu mają w sobie mnóstwo elementów, które są niewygodne i po prostu nie chce się z nich korzystać.
Myślę, że tysiące studentów ucząc się nowego języka zadawało setki razy pytanie: “dlaczego autor nie zrobił tego tak aby MI było wygodnie”? Pytanie to jest bardzo ważne, bo w końcu język programowania jest dla programisty. Nikogo innego nie obchodzi. Maszyna jest w stanie sparsować prawie wszystko, a manager nie czyta kodu.
Niestety bardzo wiele języków nie powstało z myślą o programistach.
Pythona wyróżnia to, że czujesz, że język ten został stworzony z myślą o Tobie – programiście.
Po Pythona sięgam tak naprawdę po raz drugi. Pierwszy raz bawiłem się nim w gimnazjum. Było to jednak na tyle niezobowiązujące i krótkie, że zdążyłem ten język niemal kompletnie zapomnieć. Teraz więc odkrywam go na nowo.
To co w Pythonie zadziwia na początku to, że jest super-łatwy do czytania. Patrząc na jego kod praktycznie od razu wiesz co się gdzie dzieje. Python może nie jest jedynym językiem z tą właściwością, jednak pozytywnie wyróżnia się pod tym względem. Wystarczy rzucić okiem na jakiś prosty kod:
a = 2 print a b = a * 3 print b x = ['ala', 'ma', 'kota'] x = x[0:2] for y in x: print y def foo(a): return a * a print foo(2)
Poza tym, że Python jest łatwy do nauki i prosty w czytaniu, jest również dobrze zaprojektowany (dobry podział na moduły, duża biblioteka standardowa), elastyczny (rachunek lambda, możliwość modyfikowania typów w locie), szybki (kompilowany) , przenośny (kompiluje się do kodu pośredniego tak jak Java).
Pythona wyróżnia to, że czujesz, że język ten został stworzony z myślą o Tobie – programiście.
W Pythonie piszę się większość rzeczy bardzo krótko i zwięźle. Jest to zaleta, którą powinni docenić zarówno programiści, jak i managerowie.
Niemal wszystkie języki mają rozliczne zalety. Dlaczego więc Python? Odpowiedź banalna: mimo bardzo prostej i mało rozbudowanej składni w Pythonie piszę się większość rzeczy bardzo krótko i zwięźle. Jest to zaleta, którą powinni docenić zarówno programiści, jak i managerowie.
Posłużę się przykładem, który jest bardzo frustrujący dla wielu programistów – gettery i settery. Oto przykładowe kody w PHP i Pythonie, które robią to samo:
<?php class Foo { private $bar = 0; public function getBar() { return $this->bar; } public function setBar($value) { $this->bar = $value; } } ?>
to samo w Pythonie:
class Foo: def __init__(self): self.bar = 0
(sic! To nie jest pomyłka. W Pythonie piszesz gettery i settery dopiero gdy faktycznie są potrzebne i nic przez to nie tracisz!)
Różnica niebanalna prawda? Patrząc na coś takiego trudno się nie oprzeć wrażaniu, że PHP nie zostało zaprojektowane z myślą o programistach. Nie przypomina mi sie żaden inny język programowania, który miałby porządnie rozwiązaną kwestię getterów i setterów.
Jesteś programistą? Spróbuj Pythona, poczujesz różnicę. Jesteś managerem? Poproś swoich programistów by opowiedzieli Ci o Pythonie. Zainteresujesz ich w ten sposób tematem i w przypływie dobrego humoru sami się go nauczą, a ty oszczędzisz na szkoleniu.
PS. Jeśli znasz inny język, który jest tak samo przyjazny jak Python, czekam na komentarz.
Wracam do Pythona. Mam nadzieje, że w przyszłości Python wywrze na mnie jeszcze większe wrażenie.
]]>
Google Docs poznałem niedawno. Doszło do tego dzięki kolegom z pracy. Mieliśmy pisać bardzo ważny dokument, a że do pisania miały być zaangażowane 3-4 osoby, przesyłanie między sobą kopii pliku byłoby bardzo niewygodne. Google Docs rozwiązało ten i wiele innych moich problemów. Co znaczy dla mnie Google Docs? Moim zdaniem, Google Docs to:
Polecam Google Docs wszystkim. Zastanów się, jak Google Docs może pomóc Tobie i zostaw komentarz.
]]>Powstaje jednak pytanie: jak wygodnie zarządzać swoimi awatarami? Pytanie to dotyczy szczególnie serwisów, których użytkownikami jesteśmy bardzo rzadko lub korzystamy z nich tylko jeden raz. Zakładanie konta i dodawanie awatara w serwisie, w którym chcemy napisać zaledwie jedna wiadomość, jest marnotrawstwem czasu. Z drugiej strony, nawet w razie korzystania z wielu serwisów regularnie, powstaje problem: jak zmienić awatar? Wgrywanie nowego awatara do każdego serwisu z osobna nie jest zbyt wydajnym rozwiązaniem.
Problemy te zauważyli autorzy serwisu Gravatar.com. Gravatar czyli Globally Recognized Avatar to serwis, który daje możliwość opublikowania swojego awatara w sposób łatwo dostępny dla innych serwisów. Oznacza to, że każdy programista tworzący stronę internetową, może zaimplementować obsługę gravatara, dzięki czemu gdy tylko dodasz do serwisu komentarz lub zarejestrujesz konto, Twój awatar pojawi się tam automatycznie. Gravatar jest obsługiwany domyślnie przez niektóre aplikacje (np. Wordpress). Dzięki temu jeśli zarejestrujesz się w serwisie Gravatar i dodasz komentarz do tego posta, Twój awatar pojawi się automatycznie obok (polecam spróbować). Proces dodawania swojego awatara demonstruje poniższy filmik:
Gravatar przypisuje awatary do adresów e-mail. Oznacza to, że Twój awatar może zostać automatycznie pobrany i wyświetlony wszędzie tam, gdzie został podany Twój adres.
Moim zdaniem, kwestia bezpieczeństwa Gravatara jest wątpliwa. Na razie sam korzystam z ich usług bez większych obaw. Wysłałem jednak do autorów e-mail z moimi uwagami co do bezpieczeństwa. Mam uzasadnione obawy, że zauważone przeze mnie luki mogą skompromitować bezpieczeństwo tego serwisu.
]]>
Odpowiedź na to pytanie to Google Wave. Usługa, która jeszcze nie doczekała się premiery, jednak już jest obiektem westchnień milionów internautów. Jeśli chcesz dowiedzieć się czym jest Google Wave, dlaczego jest tak ważne dla rozwoju internetu i czy możesz zacząć korzystać z niego już dziś, zachęcam do przeczytania poniższego artykułu.
Google Wave to tak naprawdę nowy protokół komunikacyjny wraz z oprogramowaniem korzystającym z tego protokołu. Jednak co to znaczy dla normalnego użytkownika? Z punktu widzenia zwykłego użytkownika Google Wave to połączenie wielu istniejących już technologii i zamknięcie ich w jednym pudełku. Technologie, które mi przychodzą do głowy i są zawarte w Google Wave to:
Jest to zatem mnóstwo przydatnych narzędzi komunikacyjnych, połączonych w jedną całość, dzięki czemu można korzystać z nich jednocześnie.
Szczegółowe informacje na temat tego jak będzie działać Google Wave i jak z niego korzystać można znaleźć w poniższej prezentacji (polecam):
lub jej skróconej wersji:
Najbardziej istotną cechą Google Wave nie jest to że to “super technologia dająca wiele możliwości”. Tym, co czyni Google Wave wyjątkowym, jest fakt że ma duże szanse przyjąć się wśród milionów użytkowników na świecie. Smutna prawda jest taka, że narzędzie komunikacyjne, niezależnie jak dobre, jest zupełnie bezwartościowe bez odpowiednio dużej grupy użytkowników. Fakt ten opiera się na tzw. “efekcie sieciowym“. Efekt ten dotyczy tego, że przydatność niektórych rodzai technologii (w tym komunikacyjnych) jest proporcjonalna do kwadratu ilości osób z nich korzystających.
Dlaczego sądzę, że Google Wave się przyjmie? Powodów jest co najmniej kilka:
Bardziej zorientowani użytkownicy wiedzą już, że Google na początku września rozesłało około 100 tys. zaproszeń do kont testowych. Jeśli nie było Cię na tej liście, jeszcze nie wszystko stracone. Poprosić o konto testowe można na dwa sposoby jako zwykły użytkownik oraz na trzeci jako deweloper.
Żadna z tych dróg nie jest jednak natychmiastowa i nie gwarantuje efektu. W przypadku dwóch pierwszych dostępy do kont będą wysyłane stopniowo. Prawdopodobnie w pierwszej kolejności do osób zaproszonych przez przyjaciół. Google chce w ten sposób powoli zwiększać grupę aktywnych użytkowników, tak by zdążyć z optymalizowaniem i dodawaniem nowych serwerów. Ma to zapobiec zapchaniu się systemu (gdyby Google udostępniło dostęp wszystkim od razu, system został by prawdopodobnie niemal natychmiast przeciążony).
Mówiąc krótko: nawet jeśli dostaniesz zaproszenie od znajomego, będziesz musiał swoje odczekać.
Ja do tej pory dostałem 2 zaproszenia od przyjaciół i wysłałem dwa zgłoszenia. Konta na Google Wave jednak jeszcze nie posiadam.